Kobieta kontra monstrum - za kółkiem 4x4

Dodano: 05.08.2016 [20:44]


Dzisiaj zmienimy trochę tematykę zamiast mody będzie kobieta w samochodziesmiley Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Coraz częściej drogie panie słyszymy niepochlebne opinie o nas za kółkiem. Dlatego mówię dość i pokażę, że kobiety też mogą być dobrymi kierowcami. 

Wsród znajomych, jadąc ze swoim partnerem lub po prostu na ulicy słyszymy zazwyczaj „no jasne kobieta za kółkiem haha... jak ona jedzie”, czasem dojdzie jeszcze jakieś niemiłe słówko :( A przecież nie ma ludzi doskonałych tak jak nie ma idealnie jeżdżących mężczyzn... sorry Panowie :)

Pewnego pięknego dnia postanowiłam przetestować męskie auto. Nie miałam z tym większego problemu, ponieważ mój mąż z racji na swój zawód dostał akurat do testów Isuzu D-Max II. Okazja idealna. Przyznacie, że grzechem byłoby ją zmarnować. Postanowiłam sprawdzić jak społeczeństwo zareaguje na widok kobiety za kółkiem dużego samochodu. 

Okiem kobiety

Samochód jest duży, ma napęd 4x4, automat, zamiast tradycyjnego bagażnika na niewielkie zakupy, jest ogromna paka, spalanie w mieście przy skrzyni automatycznej 10,1 l/100km, kolor tego mego Isuzu D-Max II – a jakże - biały. Samochód duży w środku, z tyłu posiada trzy osobne fotele. To dla mnie ogromny atut. Wprost nienawidzę w tym miejscu kanapy.

Samochód Isuzu D-Max II jest jak czołg na drodze. Nikt nie odważy się choćby sięgnąć dłonią w kierunku klaksonu. Możesz jechać bezpiecznie, niczym się nie przejmować, no może tylko tym, że auto zajmuje praktycznie cały pas dzięki czemu nikt rozsądny raczej nie będzie próbował Cię wyminąć lub wymuszać pierwszeństwa. Mówiąc krótko jesteś Panią drogi. Największy minus jak dla mnie samochód jest tak duży, że ciężko nim zaparkować.

Isuzu D-Max II dzięki swojej dużej pace pomieścił moje modowe zakupy oraz, co było niezwykle miłym zaskoczeniem nowo zakupiony dywan do salonu. 

Reakcja 

Jaka była reakcja pana w sklepie, który przyniósł mi dywan na pakę samochodu
- Eee... to pani takim dużym samochodem jeździ? I umie pani?
Uśmiałam się po pachy...
Z kolei podczas jazdy na światłach gdy na pasie obok w samochodzie za kierownicą siedział mężczyzna z niedowierzaniem spoglądał raz na Isuzu, raz na mnie. Jak sądzicie jaka była moja reakcja? Hahaha....

Wracając do domu postanowiłam wyjechać za miasto i sprawdzić się jako rajdowy kierowca :) Jaką radość miałam przemierzając las, doły, piach, błoto czy żwir. Mój wielki i silny Isuzu D-Max II poradził sobie ze wszystkimi wyzwaniami bez najmniejszego problemu. Trzeba jednak przyznać, że auto jest dość twarde i z pewnością nie należy do płynących po drodze niczym poduszkowiec miejskich krążowników. I wiecie co? To bardzo dobrze. Przyjemność z jazdy w terenie jest dzięki temu nieoceniona, a skoro nawet tak delikatna istota jak ja opanowała bez trudu to monstrum, to nikt raczej nie powinien mieć z tym większych problemów. Wracając do domu zdałam sobie sprawę  z jednego z największych minusów białego koloru auta. Po moich offroadowych przygodach, jak można się było spodziewać samochód był cały brudny. Aż strach pomyśleć, jak to wszystko rzucałoby się w oczy przy czarnym lakierze :) Szybka wizyta na myjni, na szczęście bez żadnych ofiar (samochód bez problemu zmieścił się w wyznaczonym miejscu) i auto wyglądało jak nowe. Mąż nawet nie zorientował się, że brałam samochód... no chyba, że tak dobrze udawał :)

Może faktycznie trochę zboczyłam z kursu zaczynając pisać o tym, jak jesteśmy traktowane na ulicy za kółkiem, a potem przechodząc do tego jak ja się bawiłam dobrze jeżdżąc „czołgiem”, sorry dziewczyny. Do tematu na pewno jeszcze wrócimy, a ja teraz po prostu nie mogłam się powstrzymać. 

Polecaj